Zapiski maszynisty

Pamiętnik maszynisty

Jak przechytrzyć kotkę

Kotka sąsiadów która od jakiegoś czasu zaczęła nawiedzać mój dom najwyraźniej upodobała go sobie w sposób niezmierny. Zapewne z powodu błogiej ciszy i niezliczonej ilości miejsc do wylegiwania się – jak na prawdziwą kocią arystokratkę przystało. Nie mam nic przeciwko temu – lubię koty bardziej niż psy (chociaż kudłaty Amor od tych samych sąsiadów jest super gość), więc niech się kocina schroni kiedy u sąsiadów nikogo nie ma. Jest tylko jeden problem – i to niestety dość podstawowy. Wychodząc do pracy muszę ją wygonić na dwór – i to jest prawdziwe wyzwanie, szczególnie w zimny, słotny dzień. Kici kici – nie pomaga. Chodź Balbinka, chodź – nie pomaga. Wystawiam miseczkę z karmą na zewnątrz – nie pomaga. W końcu muszę się zachować jak bramkarz w knajpie – chabas ją pod pachy i hopla na dwór. Jednak Balbinka – na swoje chyba nieszczęście – upodobała sobie koszyk na drewno do kominka. Mości się w nim i rozpoczyna swoją kocią toaletę. A ja wtedy łaps! - za pałąk koszyka i hejże na dwór. Mrozu na razie nie ma, więc niech sobie dama pobędzie w naturalnym środowisku.

 

Nieśmiało nasuwa się pytanie – kiedy kotka przechytrzy mnie...