Zapiski maszynisty

Pamiętnik maszynisty

Jubileusz - najskromniejszy z możliwych ale mimo wszystko ważny

Wczoraj minął rok od przeprowadzki. Obejmując "Posterunek Bronisławka" stanąłem przed nieznanym - jak każdy zmieniający miejsce zamieszkania. Konsekwentnie powstrzymywałem się od wyrażania pochopnych zachwytów mówiąc w duchu: przeżyję cztery pory roku i wtedy się okaże.

 

No i przeżyłem cztery pory roku na wsi. Nawet w takiej kolejności w jakiej zazwyczaj je wyliczamy: wiosna, lato, jesień, zima. Mogę już stwierdzić że ubiegłoroczna decyzja o wywróceniu życia do góry nogami była właściwa. Wiejskie realia są takie jakich oczekiwałem - jak na razie nie wyszło żadne niespodziewane "szydło z worka".

 

Jestem prosty człek ze wsi - i dobrze mi z tym.