Zapiski maszynisty

Pamiętnik maszynisty

Czy wiatr zawsze szumi tak samo?

Od świtu wieje wiatr. Wschodni. Podnosi "wniebogłosy" tumany kurzu spod ostatnich tegorocznych kombajnów. Swoją drogą - niepostrzeżenie odeszły w mrok historii snopowiązałki i pola obstawione snopami zboża zebranymi w kopki. Tak to do mnie dotarło kiedy prowadziłem pociąg numer 51652 z Działdowa do Warszawy.

 

Wracam z pracy oczywiście pociągiem. Wschodni wiatr zamiata brukowany podjazd modlińskiego dworca. Goni wzdłuż brukowanej bazaltową kostką ulicy Mieszka Pierwszego. Szumi w szuwarach porastających starorzecza Narwi.

 

Wróciwszy do domu siadam "na przyzbie". Wschodni wiatr szarpie gałęzie i liście starych akacji, klonów i leszczyn rosnących na granicy działek - mojej i sąsiadów. Niespokojne, nerwowe "szszszszszszsz..." towarzyszy mi przez cały dzień. Lecz nie jest to jedyny odgłos wiatru.

 

Na mojej posesji rośnie sześć świerków i dziesięć sosen. Drzewa iglaste nie szeleszczą - one po prostu szumią. Majestatyczne i dostojne "chchchchchchchchch..." pozostaje w opozycji do niecierpliwego szelestu listowia.

 

Siedzę na ławce przed domem i zastanawiam się - czy to jest już TEN wiatr? Ten wiatr, który zmienia lato w jesień. Przegania zapach dojrzałych zbóż i skoszonych traw, by zrobić miejsce dla ścielącego się po ziemi dymu z palonych ziemniaczanych łętów. Przynosi rozpostarte jak kłaczki waty pierzaste cirrusy które za kilka dni przejdą w "zachmurzenie całkowite" i sypną spokojnym, jesiennym już deszczem.

 

Siedzę na ławce przed domem i spokojnie czekam na to wszystko - na odwieczną, coroczną zmianę dekoracji.

 

Bo jestem częścią przyrody.

 

A przynajmniej chcę nią być.