Zapiski maszynisty

Pamiętnik maszynisty

Refleksje przedwiosenne

Wygląda na to że przezimowałem.

 

Przezimowałem po raz trzeci na posterunku Bronisławka.

 

Mówi się "do trzech razy sztuka".

 

Czyli już zasiedziałem się na wsi.

 

Nawiasem mówiąc - nie jestem już "nowy" - bo wprowadzili się ludzie którzy pobudowali się za domem sąsiadów sąsiadów - czyli trzy domy dalej.

 

Zima dała popalić - i to całkiem dosłownie. Opału poszło o wiele więcej niż w ubiegłych latach. Ale w końcu nadszedł ten dzień kiedy termometr pokazał plus dziesięć stopni - i mogłem zasiąść na wystawionej na południowy wschód werandzie ustalając główne kierunki działań na nadchodzącą wiosnę. To nic że jestem na zwolnieniu bo dosięgła mnie jakaś infekcja górnych dróg oddechowych. Najważniejsze że znów można planować kolejne działania na ciepłą porę roku.

 

Bo wszechświat znów zatoczył koło.

 

Przyleciały gęsi, przyleciały kaczki, przyleciały łabędzie.

 

Nad rozlewiskami wezbranej przedwiosennie Narwi niesie się gęganie, kwakanie i wszelki ptasi wrzask.

 

Kaczki i gęsi startują i lądują na wodzie niczym hydroplany.

 

Zaczyna się poszukiwanie miejsca na gniazdo - bo zew natury jest nieubłagany.

 

Wiosna - czas planowania.

Lato - czas działania.

Jesień - czas satysfakcji.

Zima - czas przetrwania.

 

I tak "w koło Macieju"...